czwartek, 28 listopada 2013

Banany warzywne - plantany

Na pierwszy rzut oka może wyglądać jak przerośnięta wersja znanego nam wszystkim banana - słusznie, bo z botanicznego punktu widzenia, to owoce tego samego gatunku. Jednak różnicę poczujemy gdy tylko dotkniemy jego skórki - twarda, trudna do obrania, w kolorach od zielonego, przez żółty do czarnego. Jeśli już jednak uda nam się go otworzyć i nieświadomi spróbujemy surowego miąższu - smak który poczujemy będzie raczej smakiem surowych ziemniaków niż popularnego owocu - bohaterem dzisiejszego wpisu jest bowiem mało znany w Polsce banan warzywny.

plantan

Zacząć należy od wyjaśnienia nazwy, gdyż jak wiele egzotycznych produktów nie ma ona powszechnie przyjętego odpowiednika w języku polskim. W języku angielskim warzywo to (tak, warzywo, gdyż takie ma zastosowanie w kuchni, o czym za chwilę) określane jest jako plantain w odróżnieniu od słowa banana. W obszarze hiszpańskojęzycznym, gdzie często stanowi podstawę diety, wszelkie odmiany bananów (a jest ich całe mnóstwo!) nazywa się zbiorczo mianem plátano z dodatkowymi określeniami na poszczególne rodzaje. W języku polskim czasem można się spotkać z określeniem "platan" - ale tej nazwy zwykło używać się w odniesieniu do rodzaju drzew popularnych na południu Europy (choć można też znaleźć w Polsce) z charakterystyczną korą, natomiast "plantan", czyli spolszczenie angielskiej nazwy brzmi nieco nienaturalnie.

Prawdopodobnie uprawa bananów rozpoczęła się na obszarze Azji Południowo-Wschodniej, a na kontynent amerykański została przeniesiona w XVI w. przez europejskich kolonizatorów. Wykorzystywani na plantacjach Nowego Świata niewolnicy pochodzili z Zachodniej Afryki, stąd też do dziś widać podobieństwa między niektórymi potrawami z bananów przygotowywanymi w Afryce i Ameryce. W zależności od tego, jak bardzo są dojrzałe, przeznacza się je do innych celów, w uproszczeniu można podzielić je na dwie główne kategorie: 
  • plátano verde (a nawet samo verde): banan najmniej dojrzały, o zielonej i twardej skórze i twardym, jasnym miąższu, zupełnie niesłodki. Nadaje się do spożycia wyłącznie po obróbce termicznej. Można je smażyć, gotować, piec, przygotowywać puree, nadają się jako dodatek do mięs i ostrych sosów. To właśnie ten rodzaj używa się do przygotowania słynnych tostones (przepis wkrótce). 
  • maduros: ich nazwa znaczy tyle, co "dojrzałe". Ich skórka jest miększa (jeśli jednak jest zbyt miękka, nie kupujmy takiego banana), a im ciemniejsza, tym banan jest słodszy.Również mają szerokie zastosowanie w kuchni, lepiej łączą się słodkimi smakami niż ostrymi, najczęściej są smażone lub pieczone. Najsmaczniejsze, gdy skórka jest niemal całkowicie czarna - łatwo się wtedy obiera, miąższ jest bardzo słodki, ma atrakcyjny żółto-pomarańczowy i intensywny aromat, stanowią bazę pysznych deserów, ale nie nadają się do jedzenia na surowo! Najlepiej kupić twardego banana i pozwolić mu spokojnie dojrzeć na szafce w kuchni.

    od lewej: platano verde, maduro i popularny banan
Zielone banany warzywne mogą wydawać się trudne do obrania, jest jednak na to prosty sposób, który przedstawię krok po kroku:
  • z obu stron należy odciąć końcówki banana
  • ostrym nożem dokonujemy dwóch nacięć wzdłuż skórki
  • podważamy kciukiem skórkę na końcu banana i energicznym ruchem przesuwamy palec w dół, dzięki czemu odejdzie pierwsza cześć skórki
  • reszta skórki powinna dać się obrać bez problemu ręcznie, można dokonać dla ułatwienia jeszcze jednego nacięcia. Nie obierajmy banana warzywnego nożem!
  • po obraniu można banany pokroić i włożyć do osolonej wody do czasu aż będą nam potrzebne, dzięki temu nie stracą koloru

    plantan
                           

                           
Ze względu szerokie i różnorodne zastosowanie tego warzywa, z pewnością różne przepisy będą się stopniowo pojawiały na blogu. Zachęcam do eksperymentów! 


32 komentarze:

  1. No proszę , pierwsze widzę :) Fajne !

    OdpowiedzUsuń
  2. mam doniesienia, że już w niektórych miejscach w Polsce można je kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha a mój tata ostatnio go kupił i czekaliśmy, aż się zrobi żółty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotkałam się już z tymi "bananami", ale tylko wirtualnie - w przepisach. Chętnie bym kupiła gdybym gdzieś je zobaczyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znajomi z Warszawy donosili parę dni temu, że widzieli je gdzieś w Warszawie, ale czy w innych częściach Polski jest szansa - tego nie wiem ;)

      Usuń
    2. na pewno są w hurtowniach selgros i cena całkiem przystępna, coś trochę ponad 5pln

      Usuń
    3. Ja znalazłem w sieci Lidl i w jakimś warszawskim sklepie z indyjską i orientalną żywnością.

      Usuń
  5. Czy to jest właściwe tłumaczenie nazwy tych bananów? Banany warzywne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o problemie z ich nazewnictwem w języku polskim piszę w drugim akapicie ;) Mi osobiście ta nazwa wydaje się najsensowniejsza i nie pozostawia wątpliwości o co chodzi, choć pewnie marketingowo jest średnia.

      Usuń
  6. wielokrotnie widziałam , ale nie wiedziałam jak używać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zachęcam do spróbowania, stopniowo planuje dodawać kolejne przepisy :)

      Usuń
  7. Co do obierania, to odcina się oba konce nacina wzdłóż skórkę i wrzuca do gotujacej się wody, po 2 minutach skórka niemal sama odchodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Banany "mączyste" są pyszne ale u nas nie widziałam ich.Moim zdaniem nawet smażone-niedojrzałe są niesmaczne-po usmażeniu wtedy są suche i niedobre. Natomiast kiedy miąższ jest już pomarańczowy i aromatyczny są pyszne-i to zarówno po obróbce termicznej jak...i na surowo-tylko nie zje się tego dużo ;) Żałuję,że nie można ich kupić u nas.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam je . Jako ze moja rodzinka nie jje zboz, uzywamy ich do robienia krakersow, babeczek, a nawet pizzy. Dla mnie rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a gdzie je kupujecie?

      Usuń
  10. Spędziłem służbowo dwa tygodnie w San Salvadorze, plantains to podstawa diety. Słodkie smażone każdego dnia na śniadanie w hotelu ze śmietaną, zielone natomiast jako dodatek do obiadu.
    Na codzień mieszkam w Niemczech, plantains można kupić w wiekszym REWE lub REALU, cena 2 euro za 3 w paczce firmy DOLE. W Polsce nie spotkałem sie niestety.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. W Warszawie mozna je kupic np. w malutkim sklepie Little India na Domaniewskiej. Dostawy sa co wtorek. Maja tez maniok, okre i inne warzywa i przyprawy. Polecam zajrzec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EXTRA!!! Maniok jest też przesuper!! (cassava znaczy!)

      Usuń
    2. W Lidlu w Poznaniu widziałam

      Usuń
  12. Od roku mieszkam w Kolumbii i tutaj platano jest podstawa. Najlepiej to pokroic w grube plastry i usmazyc na glebokim oleju, albo przed smazeniem rozgniesc na placki. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ostatnio czasem bywają w Selgosie... (przynajmniej w Poznaniu)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy info o plantanach - tutaj znalazłam info o innych mało znanych u nas odmianach bananów www.odzywianie.info.pl/przydatne-informacje/artykuly/art,Banany-ciekawostki-i-wartosci-odzywcze.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Kupiliśmy je z rodziną. usiedliśmy w kółku i czekaliśmy aż stanie się żółty i dojrzały, no ale nie pykło ... Bardzo się na nich zawiodłem. ponieważ lubię młode, żólte i dojrzałe
    Pozdrawiam Krzystof

    OdpowiedzUsuń
  16. na pewno są w hurtowniach selgros i cena całkiem przystępna, coś trochę ponad 5pln

    OdpowiedzUsuń
  17. TL=1 Maduros, olej kokosowy, sok z 1 pomaranczy, cukier, mala patelnia.
    Pokroic wzdluz I smazyc w syropie. Mozna podac z jogurtem, dla mnie rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  18. Już wiem dlaczego ci ludzie z bananery mówią: "Tylko europejczycy i świnie to jedzą. ". Te banany smakują jak powietrze. nie są ani dobre, ani niedobre. Ale naprawdę, nie chcę ich już nigdy więcej jeść. Smażone są trochę lepsze, niż gotowane. Ale naprawdę, nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam, od 4 lat jestem żoną Nigeryjczyka i w naszej diecie jest na co dzień. Mój 2 letni syn zajada się nim. Jest bogaty w witaminy i minerały, ( ja jadam go na anemię). my jadamy go w jednej postaci kroję w plastry dojrzały "banan" i smażę na patelni na złoty kolor. Zawsze czekamy aż będzie żółty gdyż wtenczas jest miękki, zielony jest twardy i mało smaczny. Byłam swego czasu w Nigerii i tam przyrządzane Planten jest nie do porównania , rozpływa się w ustach!! Mieszkamy w Niemczech i tu Planten dostępny jest w każdym sklepi. Pozdrawiam i życzę wszystkim smacznego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jem surowe takie z żółta skórka i są bardzo smaczne. W środku mają male pesteczki. Skóra schodzi prawie jak z tradycyjnych bananów.

    OdpowiedzUsuń
  21. Też kupiłam w Lidlu, nie czytając wcześniej nic na ich temat ugotowałam- tak jak było napisane w sklepie, że do gotowania. Były niestety zielone i niesmaczne, nie wiedziałam, że muszą dojrzeć. Smakowały jak stare ziemniaki gotowane w parniku dla świń. Rodzinka nastawiła się na wykwintny deser , a tu wielkie rozczarowanie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń